Kierowca marszrutki pędzi co
najmniej 120, mój GPS w pewnym momencie wskazuje nawet 140. Oczywiście autobus pełen ludzi ale na nasze szczęście wszystkie ciężarówki jadące z naprzeciwka ustępują nam miejsca podczas wyprzedzania pod górkę na ciągłej. Kierowca- maładiec - musi wśród nich wzbudzać respekt. Jedziemy przy dźwiękach rosyjskiego disko oraz hitów znanych z Manieczek. Dogadaliśmy się z gościem, że dowiezie nas do Borjomi, ale czai sie w tym niespodzianka. Wysadza nas na skrzyżowaniu i oznajmia że stąd jest jeszcze 20km - on jedzie dalej do Tbilisi. Nie mamy sił żeby się użerać, znajdujemy marszrutkę i pędzimy dalej. Wieczorem lądujemy w mieście, dopada nas gościu mówiący po angielsku, proponuje całkiem drogą wycieczkę do skalnego miasta Wardzia nazajutrz o 8.30 - dla nas to środek nocy więc nie skorzystamy ;). Zaprowadza nas do bardzo profesjonalnie urządzonej informacji turystycznej, gdzie dostajemy darmową mapę ze wskazaniem drogi do parku zdrojowego w którym mają być baseny z
ciepłą wodą. Basenów tam nie znajdujemy, ale dowiadujemy się, że 30 min pieszo w głąb lasu jest to czego szukamy. Jest ciemno, idziemy szybko z latarkami. Spotyka nas strażnik parku i odradza nocleg w lesie ze względu na wilki i niedźwiedzie. Ale wykąpać się musimy, idziemy dalej. Na miejscu okazuje się, że ktoś wyciągnął korek z basenu (a może go w ogole nie było??). Ze starej pordzewiałej rury leci strumień ciepłej wody, wskakujemy na dno i robimy sobie prysznic. Jest bosko. Co jakiś czas dochodzą nas rechotania żab, które brzmią jak jakieś wilki czy niedźwiedzie - ach, ta wyobraźnia. Wykąpani wracamy na skraj parku, gdzie stroimy pałatku, czyli rozbijamy namiot. Idziemy na dół zobaczyć co się dzieje na mieście. Niestety lipa -rodzinna atmosfera i informacja od lokalsów, że sezon zaczyna się za 2 tygodnie wraz z przyjazdem studentów. Miasto po połnocy zamienia się w pustynię. Butelka coli i wracamy do namiotów. Park otwarty jest całą dobę, lokalsi zapewniają, że nic nam się tam w nocy nie stanie więc idziemy spokojnie spać...
Samo Borjomi warte jest odwiedzenia w sezonie jeśli ktoś lubi spokojną atmosfe
rę W okolicy jest park narodowy z piękną przyroda, my niestety nie mamy czasu na wycieczki (są propozycje tras trwających nawet 5 dni). Ludzie tradycyjnie nastawieni przyjaźnie do turystów, zwłaszcza Polaków.
najmniej 120, mój GPS w pewnym momencie wskazuje nawet 140. Oczywiście autobus pełen ludzi ale na nasze szczęście wszystkie ciężarówki jadące z naprzeciwka ustępują nam miejsca podczas wyprzedzania pod górkę na ciągłej. Kierowca- maładiec - musi wśród nich wzbudzać respekt. Jedziemy przy dźwiękach rosyjskiego disko oraz hitów znanych z Manieczek. Dogadaliśmy się z gościem, że dowiezie nas do Borjomi, ale czai sie w tym niespodzianka. Wysadza nas na skrzyżowaniu i oznajmia że stąd jest jeszcze 20km - on jedzie dalej do Tbilisi. Nie mamy sił żeby się użerać, znajdujemy marszrutkę i pędzimy dalej. Wieczorem lądujemy w mieście, dopada nas gościu mówiący po angielsku, proponuje całkiem drogą wycieczkę do skalnego miasta Wardzia nazajutrz o 8.30 - dla nas to środek nocy więc nie skorzystamy ;). Zaprowadza nas do bardzo profesjonalnie urządzonej informacji turystycznej, gdzie dostajemy darmową mapę ze wskazaniem drogi do parku zdrojowego w którym mają być baseny z
ciepłą wodą. Basenów tam nie znajdujemy, ale dowiadujemy się, że 30 min pieszo w głąb lasu jest to czego szukamy. Jest ciemno, idziemy szybko z latarkami. Spotyka nas strażnik parku i odradza nocleg w lesie ze względu na wilki i niedźwiedzie. Ale wykąpać się musimy, idziemy dalej. Na miejscu okazuje się, że ktoś wyciągnął korek z basenu (a może go w ogole nie było??). Ze starej pordzewiałej rury leci strumień ciepłej wody, wskakujemy na dno i robimy sobie prysznic. Jest bosko. Co jakiś czas dochodzą nas rechotania żab, które brzmią jak jakieś wilki czy niedźwiedzie - ach, ta wyobraźnia. Wykąpani wracamy na skraj parku, gdzie stroimy pałatku, czyli rozbijamy namiot. Idziemy na dół zobaczyć co się dzieje na mieście. Niestety lipa -rodzinna atmosfera i informacja od lokalsów, że sezon zaczyna się za 2 tygodnie wraz z przyjazdem studentów. Miasto po połnocy zamienia się w pustynię. Butelka coli i wracamy do namiotów. Park otwarty jest całą dobę, lokalsi zapewniają, że nic nam się tam w nocy nie stanie więc idziemy spokojnie spać...Samo Borjomi warte jest odwiedzenia w sezonie jeśli ktoś lubi spokojną atmosfe
rę W okolicy jest park narodowy z piękną przyroda, my niestety nie mamy czasu na wycieczki (są propozycje tras trwających nawet 5 dni). Ludzie tradycyjnie nastawieni przyjaźnie do turystów, zwłaszcza Polaków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz